Stołowe XI 2024
Kolejny tekst, powstający szmat czasu po odbytej wycieczce.
Pobudka wcześnie rano, jak na moje standardy, rzecz jasna, czyli pewnie nie wcześniej niż 7:30. Opony w samochodzie letnie, a na górskich przełęczach -2 stopnie, ups. Górskie przełęcze brzmią całkiem poważnie, kojarzą się z Himalajami, ale przecież Walimska, Jugowska czy Tąpadła to też przełęcz, prawda? Ja uważam, że prawda.
Po drodze momentami całkiem ładnie, bo na trasie Bielawa i Nowa Ruda.
Baza w Radkowie, założenie pewnie jak zazwyczaj, z 40 km wycieczki. Temperatura nie wzrosła znacząco, cały czas oscyluje w okolicach zera stopni Celsjusza. O, tak mi się przypomniało, że kiedyś byłem na grobie Andersa Celsiusa - polecam to każdemu fanowi meteorologii i rzeczy mało ciekawych!
Samochód zaparkowany w bezpiecznym miejscu, pakowanie, i start. Nie wiem dlaczego przy starcie pomyślałem, że nie chciałbym przy takiej temperaturze zmieniać dętki. Zazwyczaj nie myślę o takich rzeczach, bo jak zaczynam myśleć to potencjalne problemy mnie przerastają i wracam do domu.
(potem może coś dopiszę)













